Uzdrowienie wewnętrzne – przebaczenie

Drogi Bracie, droga Siostro czy następujące słowa brzmią jakoś znajomo:

Agresywność, apatia, bunt, chciwość, pożądliwość, gniew, gwałtowność, niedowartościowanie, kompleks niższości, odrzucenie, perfekcjonizm, problemy w relacjach z innymi, rozczulanie się nad sobą, strach,używki, złość, zazdrość, itp.

Tak na pewno spora część tych słów jakoś am się kojarzy z nami. To są nasze grzechy lub rany po nich powstałe. Kiedy czujemy takie rzeczy to na pewno potrzebujemy uzdrowienia wewnętrznego. Potrzebujemy przebaczenia.

Konferencję na temat przebaczenia wygłosił do nas Marcin.

Przebaczenie można podzielić na dwie części:przebaczenie sobie i innym. Jednak by móc przebaczyć innym w pierwszej kolejności musimy przebaczyć sobie. Wbrew pozorom nie jest to takie proste. Przebaczyć sobie to znaczy pogodzić się z faktem, że istnieję. Że żyje i wychowuje w takim kraju, w takiej rodzinie, uczęszczam do takiej a nie innej szkoły. Dalej to znaczy pogodzić się z tym jakich miałem rówieśników, jak wygląda moje ciało, jakie mam zdrowie, płeć i możliwości intelektualne. Wreszcie uznać, że mam taka a nie inną wrażliwość psychiczną, duchową i takie a nie inne potrzeby.

Pojednanie z samym sobą to również zaakceptowanie tego jaki się stałem. To zgoda na moje zalety i akceptacja wad (oczywiście nie chodzi o to by nad nimi nie pracować).  To w końcu zaakceptowanie siebie takim jakim Bóg mnie stworzył i jakim chce bym był. To danie sobie szansy i nadziei.

Przebaczenie samemu sobie to proces trwający całe życie, gdyż nawet po uporaniu się z jakąś słabością musimy się pilnować by do niej nie powrócić, oraz walczyć z ciągłymi nowymi przeciwnościami. Człowiek, który sobie dojrzale przebaczył, pamięta o swojej przeszłości, lecz nie po to by ja rozpamiętywać, tylko by wyciągać wnioski ze swych upadków. Zostaje więc pamięć o przeszłości, która staje się naszym doświadczeniem życiowym.

Tylko ten kto wybaczył sobie i doświadczył miłosiernej miłości Boga może uświadomić sobie, że inni podobnie jak on również są słabi i grzeszni. Kto nie potrafi przebaczyć swym bliźnim ten ciągle nie przebaczył samemu sobie. Przebaczenie innym jest tak naprawdę bardzo proste, pod warunkiem jednak że jest ono wypadkowa dwóch powyższych założeń tzn. przebaczenia sobie i doświadczenia miłosiernej miłości naszego Boga.

Czym jest to przebaczenie? Jest darowaniem komuś winy. Przebaczenie musi być czymś istotnym gdyż Jezus ucząc uczniów modlitwy Ojcze nasz wypowiada słowa, które codziennie powtarzamy …i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawinił (Łk 11,4). W przypowieści porównuje Chrystus przebaczenie do umorzenia długu (Mt 18,23-35) Przebaczamy innym, gdy nie chowamy urazy, gdy nie oczekujemy wyrównania rachunku krzywd.

Czym przebaczenie nie jest? Przebaczenie na pewno nie jest akceptowaniem zła Iz 5,20. Nie jest również udawanie, że nic nie zaszło 2 Sm 12,9-13, ani pozwalaniem na wykorzystywanie siebie Prz 22,3.

Komu potrzebne jest przebaczenie? Brak przebaczenia to zatrzymanie się w rozwoju. To wystawienie się na rozpacz i żal, które sprawią że nie będziemy żyli chwilą obecną. Zamkniemy się w przeszłości i przyszłość przestanie dla nas istnieć. Pogrążony w takim żalu wystawię się na cierpienia, których Bóg przecież dla mnie nie chce. Dlatego Chrystus powiedział że mamy przebaczać nie 7 ale 77 razy. I stąd możemy wysnuć wniosek, że mnie samemu przebaczenie jest najbardziej potrzebne.

Możemy wymienić pewne etapy przebaczenia:

  • Zaprzeczenie
  • Obwinianie się
  • Etap ofiary
  • Etap oburzenia
  • Etap ocalonego
  • Etap integracji

W pierwszej chwili nie przyjmujemy do wiadomości, że coś się stało, a nasz umysł wypiera tą trudną sytuacje ze świadomości. W momencie gdy przyznamy, że jesteśmy zranieni najczęściej obwiniamy siebie, za to co się stało. W kolejnym etapie stawiamy się w pozycji ofiary. Jest to moment gdy po raz pierwszy pokazujemy sedno problemu. Gdy dostrzeżemy w nas ofiarę jakiejś niesprawiedliwości, znajdujemy potencjalnego sprawcę i czujemy oburzenie. W zależności od tego czym nas skrzywdzono te powyższe etapy się ciągle zmieniają miejscami. Gdy uda nam się zacząć powoli wykraczać poza nasze krzywdy, stopniowo uporamy się z przeszłością. Gdy w naszym myśleniu przestaną dominować przykre wspomnienia nabierzemy zdolności do uwalniania się od minionych spraw wkroczymy w etap zwany przetrwaniem. Gdy zaczniemy koncentrować się na przetrwaniu a nie a krzywdzie wtedy przygotowujemy grunt pod prawdziwe przebaczenie.

Trzeba do tego wszystkiego troszkę „chłodnej głowy”. Aby przejść te wszystkie etapy najpierw pomyśl o tym co się tak naprawdę stało. Oceń to, bo być może był to tylko jakiś wypadek, jakieś nieporozumienie, które w tobie urosło do rozmiarów tragedii. Następnie porozmawiaj z kimś; najlepiej z przyjacielem; kto pokaże Ci problem z innej perspektywy. Poczuj. Ponazywaj swoje uczucia i wejdź z nimi w kontakt. I módl się. Przynieś swoje poranione serce i ofiaruj je Bogu.

Po co nam to przebaczenie? Czy nie można zapomnieć lub oszukiwać że nic się nie stało i żyć dalej?

Na to pytanie niech odpowie nam Pismo Święte.

Mt 6,14 Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień.

To właściwie powinno wystarczyć, ale zerknijcie również na Kol 3,12-13. Ojciec Święty Jan Paweł II mówił:

„Nie ma pokoju bez przebaczenia. Nie uda się znaleźć rozwiązania poważnych problemów, które od zbyt długiego czasu przeżywają ludy, dopóki nie będzie decyzji, aby wyjść poza logikę sprawiedliwości i otworzyć się również na logikę przebaczenia”

Kategorie / tagi

Poprzedni i następny

Uzdrawiająca moc sakramentów

Podobne wpisy