O szkodliwych nawykach myślowych

„Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1, 14-15)”

Metanoia – z greckiego nawracanie, przemiana myślenia.

Nawracajcie się przez odnawianie umysłów, czyli zmieniajcie swoje myślenie. (w oparciu o art. ks. J. Michalewskiego – Nowe Życie 1/2016)

Nasze myślenie zależy od wielu czynników obiektywnych i subiektywnych, np. otoczenia, zadatków wrodzonych , doświadczeń życiowych, ale także od naszej świadomej aktywności.
Uświadomienie sobie, jak myślę, to pierwszy i najważniejszy krok prowadzący do zmiany. Drogą do tej świadomości jest zadawanie pytań, jest swego rodzaju zwątpienie w poprawność naszego myślenia. Czy aby nie ma w nim błędnych założeń, czy nie opiera ono na tezach przyjętych bez sprawdzenia, na nawykach, które postrzegamy jako oczywistość?
Gdy już zadamy sobie takie pytania, jesteśmy w połowie drogi do odkrycia na nie odpowiedzi. Trzeba żebyśmy byli wobec siebie szczerzy, gdy ich poszukujemy.

Najczęstsze błędne sposoby myślenia to:
1. Myślenie „czarno-białe” – „wszystko albo nic”, które charakteryzuje się postrzeganiem siebie jako ostatniego niezdarny i nieudacznika albo przeciwnie, jako kogoś, komu nie można nic zarzucić. To myślenie nie pozwala nam siebie samego pokochać, bo nie mamy dla siebie wyrozumiałości, lubimy siebie tylko wtedy, gdy nam wszystko wychodzi, a to przecież zdarza się bardzo rzadko.

2. Czarnowidztwo – niejako druga odmiana perfekcjonizmu, charakteryzująca się niedocenianiem zalet osoby lub sytuacji, a wyolbrzymianiem wad i przeszkód. Przyjmujemy bez sprawdzenia założenie, że to, czego mamy się podjąć, nie uda się lub naznaczone jest tyloma trudnościami, że szanse na optymistyczny scenariusz uznajemy za bardzo nikłe. Takie myślenie ma nas chronić przed goryczą ewentualnej porażki (wszak jesteśmy do niej przygotowani psychicznie), naprawdę jednak nas rozbraja, pozbawiając motywacji, energii, a przede wszystkim wiary w pomoc Bożą. Czarnowidztwo można też zauważyć w sytuacji, gdy nadmiernie skupiamy się na grzechu albo Złym, zapominając, że Boże miłosierdzie i łaska przewyższają wszystkie nasze słabości, są ponad wszystkimi naszymi problemami.

3. Niefrasobliwe uogólnianie – błąd logiczny polegający na tym, że z jednej przesłanki wyciągamy wnioski o całości. Każdy kolejny przypadek potwierdzający nasz wniosek, niezależnie jak odległy w czasie i jak różniący się okolicznościami, utwierdza nas tylko w takim myśleniu. Ten typ myślenia bywa bardzo niebezpieczny, bo jest… łatwy – sprzyja lenistwu umysłowemu. Używając kategorycznych sformułowań w rodzaju: zawsze, nigdy, tylko, każdy, upraszczamy widzenie naszego świata, siebie samego i ludzi nam bliskich, co zdecydowanie upośledza relacje, zubaża nasze widzenie innych i siebie.

4. Myślenie emocjonalne – objawia się w przywiązywaniu nadmiernej wagi do uczuć w ocenianiu rzeczywistości. Nie dostrzegamy że nas stan emocjonalny, szczególnie w sytuacjach silnego pobudzenia, mocno zaburza myślenie i przeszkadza dostrzec różne odcienie sytuacji. Jest wysoce niebezpieczne w takich chwilach podejmować ostateczne decyzje albo wyciągać kategoryczne wnioski. Lepiej poczekać, aż serce się uspokoi, aż wrócimy do normy.

5. „Czytanie w myślach” – czyli nadinterpretacja dostępnych danych. Chyba najczęściej występujący błąd myślowy. Szczególnie często ujawnia się w rozmowie, gdy dopowiadamy sobie w głowie to, co nie zostało powiedziane na głos przez naszego rozmówcę. Najlepszą formą zapobiegania tego typu sytuacjom jest powtarzanie na głos tego, co się zrozumiało ze słów rozmówcy, aby mógł on skorygować błędy wynikające właśnie z naszej interpretacji.

6. Myślenie katastroficzne – nieco podobne do czarnowidztwa. Wszędzie widzimy zagrożenia i wszędzie spodziewamy się porażki, co skutecznie paraliżuje nasze działanie. Tymczasem przecież błąd i spokrewniona z nim porażka to też owoce procesu poznania, które gdy je wykorzystamy, pozwalają nam skorygować myślenie czy poprawić działanie.

7. Usprawiedliwianie się – inaczej szukanie winy poza sobą, w „czynnikach obiektywnych”, w sytuacji, w innych ludziach, w pogodzie, właściwie każdy pretekst jest dobry do tego, by na niego zwalić winę. Ale po pierwsze taki sposób widzenia świata bardzo mocno izoluje nas od rzeczywistości, stajemy się więźniami własnych złudzeń i dobrego samopoczucia. Mamy też skłonność ignorowania porad innych, nawet bliskich nam osób, które raczej rzadko chcą nas skrzywdzić. W końcu unikamy wzięcia odpowiedzialności za własne decyzje – a to nas do przodu na pewno nie popycha.

Jeśli dostrzegasz w którymś z podanych typów myślenia ten, który jest ci bliski, nie smuć się. To powód do radości. Bóg nam daje światło, które pozwala nam dostrzec swoje słabości, pozwala nam wyjść z ciemności zakłamania. Gdy już wiemy, co nam dolega, możemy zwrócić się do niego, aby wsparł nasze wysiłki w celu naprawy. On jest Tym, który ma Moc. On jest tym, który zwycięża. Jeśli tylko widzisz, że samemu jest ci trudno i nie robisz postępów, wytrwale proś go o pomoc, a na pewno nie odmówi. Bóg kocha swoje dzieci.

@Bogusia & Tomek

Kategorie / tagi

Poprzedni i następny

Modlitwa osobista

Boże Narodzenie

Podobne wpisy