MÓW PANIE DO MEGO SERCA

BYSTRA PODHALAŃSKA 21-27.01.2018 R.

„Gdzie króluje miłość, tam też króluje szczęście” (św.Jan Bosco)


Często jest tak w życiu, że przed zmianami w naszym sercu, Bóg dopuszcza kryzys, który zabiera nadzieję na lepsze jutro. By coś powstało, musi coś runąć. Kryzys ten początkowo wydaje się nie do pokonania. Z czasem jednak uświadamiamy sobie, że dużo zależy od naszego spojrzenia. Może być zafałszowane.  Tak było w moim przypadku. Bóg przypomniał mi poprzez różne sytuacje(parę dni przed rekolekcjami), o pewnych przykrych wydarzeniach z przeszłości, po to bym mogła spojrzeć na nie inaczej. Dał mi nowe oczy.  Wydaje mi się, że chciał spojrzenia przez pryzmat Jego ran.

Tak, jak wspominałam, przed wyjazdem…nastąpiło zniechęcenie, do wszystkiego- dosłownie do wszystkich, a przede wszystkim do wyjazdu na rekolekcje. Uścisk w sercu, który uniemożliwiał głęboki beztroski oddech. Mimo to, pojechałam.  Przełamałam siebie, trzymając się decyzji, podjętej w dobrym dla siebie okresie.

Duch Święty przełamał mój lęk przed Jego działaniem. Przyszedł w taki sposób, w jaki potrzebuję. Dotknął mojego serca, przypominając mi czym mnie obdarował, po to bym mogła obdarowywać innych.  Ponownie uświadomiłam sobie, że przede wszystkim moja otwartość, pomaga w jednoczeniu ludzi. Podczas konferencji usłyszałam„MAMY WALCZYĆ O JEDNOŚĆ, BO GDY BĘDZIE JEDNOŚĆ, BĘDĄ DZIAĆ SIĘ CUDA”. Czy też Bóg nie wzywa każdego z nas -do cudów? Czy nie przypomniał mi o tym osobiście, że mnie też wzywa?

Bóg mówił mi także o swej Miłości. Podczas przyjmowania Go w czasie rekolekcji na Eucharystii, każdego dnia uświadamiał mi, jak wiele miłości mi daje oraz każdemu człowiekowi w czasie gdy dociera do naszego wnętrza. Miałam wrażenie, że serce wyskoczy mi na zewnątrz, „rwało się”by tę miłość rozprzestrzeniać, rozdawać. Gdy zapytałam się Go, za co otrzymuję tak wiele? On mi odp :”Za darmo..” „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”- usłyszałam także.  Drobny gest, który nam wydaje się drobny np. przytulenie osoby (w czasie rekolekcji także), którą rzadko ktoś przytula bądź przytulał… ma wielkie znaczenie. Dla tej osoby to eksplozja miłości, którą Bóg też pragnie wlać w jej serce inną drogą, która będzie dla niej najbardziej przejrzysta, bo wg jej potrzeb. Jednym wystarczy wielbienie by ta MIŁOŚĆ spłynęła, inni potrzebują bardziej „namacalnych” dróg.

Miłość jest zaraźliwa. Miłością można się najeść, a potem dzielić się jeszcze nią. Kojarzy mi się z weselem w Kanie Galilejskiej. Kiedy jesteśmy najedzeni, jesteśmy szczęśliwi… Przepełnione miłością serce, uzdalnia je do dotykania innych serc  i do wlewania w nich życia.

W czasie rekolekcji ,pojawił się także lęk, że życie poza środowiskiem wielbienia i modlitwy nie jest tak łatwe. Bałam się, że powróci lęk. Ks miał obraz, z którego wynikało, że  jesteśmy zakorzenieni w Najświętszym Sakramencie. I tam wszystko może się na powrót „prostować”. Najlepsza jest codzienna Adoracja. To droga, do PRAWDY o życiu i o nas samych.

We wtorek , w czasie Eucharystii, podczas przeistoczenia, pojawił się smutek i żal. Zrobiło mi się bardzo przykro, że Chrystus tak okrutnie cierpiał i że był tak bestialsko  potraktowany. Pojawiły się łzy. Po przyjęciu Komunii Świętej, nagle zrobiło mi się jeszcze bardziej żal, bo poczułam że cierpienie moje i cierpienie Chrystusa wzajemnie się przenikają. Pojawiło się więcej łez…

W Twoich ranach jest nasze uzdrowienie!

Kategorie / tagi

Poprzedni i następny

Msza Święta – OBRZĘDY WSTĘPNE

Podobne wpisy